wyłącznik

Jak wiadomo, studenci, podobnie jak i technicy muszą odbyć praktykę zawodową. Niby nic, chociaż dla kogoś po liceum jest to całkowita nowość. Jak to wszystko wygląda?

Wyłącznik krańcowy to zagadnienie znane studentom elektroniki

wyłącznikDostajemy potrzebne dokumenty tj. umowę między uczelnią a daną firmą, dostajemy dzienniczek praktyk. Firmę oczywiście musimy załatwić sobie sami, co jest akurat bardzo dobre, chociaż odrobinę samodzielności. Ja osobiście poszedłem do stacji energetycznej jednej z polskich firm dostarczających prąd do naszych domów. Początkowo wiadomo – przeczytaj wszystko o bhp w pracy i ppoż. Wiadome, jest, że nie będzie to nic ciekawego, jednak coś trzeba czytać, żeby się czasem nie zanudzić. Co później? Później pracujesz jakbyś był zwykłym pracownikiem, tyle, że nikt Ci za to nie zapłaci. Co ja robiłem? A to kondensatory energetyczne było trzeba wymienić, a to jakiś wyłącznik krańcowy. Na brak pracy nie narzekałem, a to ktoś przez przypadek włączył przycisk bezpieczeństwa jednak było trzeba szybko pojechać zobaczyć co się gdzie dzieje, a to musiałem zmierzyć napięcie poprzez przekładnik prądowy i tak życie się toczyło. Nie powiem – praca sama w sobie nie była zła. Ludzie, z którymi współpracowałem byli bardzo wyrozumiali na brak mojej praktycznej wiedzy. Wiadomo, że nie obyło się bez jakiś gaf i lekkich docinek, jednak nie odczułem, żeby ktoś mnie atakowałem a to już jest dość ważne dla mnie. W końcu nikt nie lubi gdy się go obraża nie? A jednak nie oszukujmy się, mogło mieć to miejsce, w końcu student to nie dziecko i to czy owo już powinien wiedzieć, nie?

Jednak tak jak wcześniej mówiłem, dzięki temu, że ludzie byli w porządku to pracowało się mi bardzo dobrze. Mam nadzieję, że w przyszłej pracy też będę miał do czynienia z takimi osobami.

Bardziej ten temat jest poruszony na stronach http://kontratech.com/91-wylaczniki-krancowe

O autorze: Mariusz Żółwiecki